Minęło już 5 dni od mojego ostatniego spotkania z Jung. Stwierdziłem, że porozmawiam z menadżerem na temat czwartków.
-Można?- Zapytałem pukając delikatnie w drzwi biura naszego menadżera.
-Proszę.- Odpowiedział ochrypłym głosem.
-Nie chce ci zawracać głowy, ale chciałbym zapytać się o coś.- Zacząłem niepewnie.
-Wal śmiało młody.
-Czy jest taka możliwość bym mógł mieć w czwartek od 15 godzinkę wolnego czasu?- Przymknąłem delikatnie jedno oko w przerażeniu. Bałem się odpowiedzi menadżera.
-Hm…- Mruknął przeglądając kalendarz, w którym miał zapisane wszystkie nasze koncerty, występy, treningi i tym podobne.- Godzinę czasu od 15 powiadasz?- Spojrzał na mnie spod byka. Przełknąłem głośno ślinę, po czym szybko przytaknąłem.- Nie masz wtedy nic, szczerze mówiąc nigdy nie masz o tej godzinie żadnych zajęć może poza jednym występem, który będzie za miesiąc. Niech będzie, zgadzam się.- Odparł kierując poważny wzrok w moją stronę.
-Dziękuje, jestem bardzo wdzięczny! Będę coraz ciężej pracować!- Schyliłem się przed nim ukazując mu wielką wdzięczność. Skierowałem się ku wyjściu.
-Chanyeol, a mogę wiedzieć co wtedy będziesz robił?- Tego pytania bałem się najbardziej usłyszeć.
-A muszę mówić? Trochę się wstydzę…- Menadżer zeskanował mnie wzrokiem.
-Jak nie chcesz to nie musisz jednak pamiętaj, nie rób żadnych skandali i unikaj fanek.- Dodał z uśmiechem.
-Rozumiem. Będę już szedł.- Wyszedłem pośpiesznie.
#xoxo
Pierwsze co zrobiłem, gdy tylko pojawiłem się w dormie, było wykręcenie numeru mojej kuzynki. Na początku nie odbierała, ale po pewnym czasie oddzwoniła sama.
-Cześć! Wiesz chciałem się spytać, czy mogę znowu jutro zabrać małą z przedszkola?- Rozpocząłem.- Ile razy mam ci przysięgać, że nie knuje nic dziwnego? No ale… Co?! Nie jestem pedofilem! I nie gustuje w chłopcach! Wole dojrzałe kobiety!- Wykłócałem się.- Nie powiem ci… Przestań! Nie zmusisz mnie.- Parsknąłem.- No okej... Powiem ci jak będę chciał, ale zgadzasz się czy nie? Doprawdy?! Super! Mogę ją tak co tydzień w czwartek odbierać? Dowiesz się w swoim czasie. Dzięki! Jak nie będę mógł to zawsze ci dam znać. No dobra trzymaj się. Pa.- Rozłączyłem się. Trochę potrwała ta rozmowa, jednak opłacało się. Uśmiechnięty od ucha do ucha poszedłem szukać Baekhyuna, na całe szczęście był on w naszym pokoju.
-Bakuś! Jakie masz plany na jutro?- Spytałem używając przy tym mojego aegyo.
-Jeśli chodzi o jutro to jadę z Chenem na trening, a co?- W dłoniach trzymał telefon, na którym coś pisał.
-A nic takiego… Tak pytałem…- Odrzekłem zrezygnowanym głosem.
-Na pewno?- Spojrzał na mnie przenikliwie.
-Tak… Chciałem tylko towarzystwa, bo jak zwykle mam prawie cały dzień wolny. No cóż poszukam sobie innego kompana.- Wyruszałem powoli w stronę kuchni. Chciałem jednak by ktoś ze mną tam pojechał, bo co jeśli nawaliłbym lub zacząłbym się przy niej jąkać tak jak zawsze to robię? Baek zawsze mnie ratował w takiej sytuacji, a teraz co? Tylko głupka z siebie przy niej zrobię.
Gdy dotarłem do kuchni, postanowiłem zrobić sobie herbatę. Wlałem ciepłej wody do czajnika i włączyłem, by się nagrzała. Nie chciało mi się długo czekać, więc wziąłem herbatę torebkową. Kiedy woda się nagrzała nalałem ją do kubka i odczekałem pięć minut. W tym momencie do pomieszczenia wszedł Kyungsoo. Zignorowałem go, ale kątem oka zauważyłem, jak młodszy przegląda mnie wzrokiem, po czym ciężko wzdycha.
-Co cię trapi?- Od razu wyparował z pytaniem, na które nie chciałem odpowiadać.
-Co? Do mnie mówisz? Ze mną jest wszystko w normie.- Odpowiedziałem, łapiąc przy okazji za bardzo gorący kubek herbaty.- Ała!!!- Wykrzyczałem odrzucając kubek na blat. Na moje nieszczęście, kubek wywrócił się, a parzący trunek wypłynął. Szybko chwyciłem za rolkę papierowego ręcznika i wziąłem go ile się da. Próbowałem wytrzeć potop spowodowany przeze mnie, co mi nie wyszło, bo zapomniałem, że picie, które sobie przygotowałem do zimnych nie należało.- No szlag by to!- Krzyknąłem wniebogłosy. Do akcji wkroczył D.O, który odepchnął mnie na krzesło, a sam porządnie po mnie wysprzątał.
-Już widzę, że z tobą wszystko okej.- Prychnął, przygotowując przy tym wodę na dwie nowe herbaty.
-No może i masz racje.- Jęknąłem mało przekonany.
-Może? Ewidentnie to widać!- Uderzył z prostej dłoni w moją tylną półkule.
-Oszalałeś?!- Warknąłem, odsuwając jego rękę z dala ode mnie.
-Ja nie. Za to ty, tak.- Szatyn wrócił do parzenia wywaru.
-Wcale mnie tym nie pocieszasz…- Miał racje, jestem szalony. Sam fakt, że podoba mi się kobieta...Która jest matką! Lepszego skandalu nie mogłem znaleźć? Gdyby menadżer usłyszał kto mi się podoba... Nie zważając na Kyungsoo uderzyłem czołem o płytę kuchenną.
-Hyung! Czyś ty zgłupiał?!- Odparł, podnosząc przy tym moją głowę i patrząc mi prosto w oczy.- Co ci jest? Wiesz, że możesz mi powiedzieć, co nie?
-Ech...To chyba…- Nagle olśniło mnie.- Co robisz jutro?!- Na twarzy ciemnowłosego pojawiło się zaskoczenie.
-Nie mam żadnych planów, jednak…
-To super! Pojedziesz ze mną gdzieś jutro!- Błyskawicznie chwyciłem za jego nadgarstek.
-Ale ja się jeszcze nie…
-Wiem, że i tak się zgodzisz! O! Jeśli ze mną pojedziesz to powiem ci co mnie trapi!- Wymyśliłem ten warunek na szybko. Nie musiałem się przejmować o to jaki on był, bo zapewne on i tak zapomni o to zapytać. Za dobrze go znam. Ma bardzo krótką pamięć.
-No okej, a teraz pij!- Przyłożył mi w sam raz ciepłą herbatę pod nos.
-Dziękuje.- Mruknąłem, po czym w kuchni nastała grobowa cisza.
#xoxo
Była już 12 w nocy, a ja nadal nie spałem. No cóż trudno mi zasnąć, gdy w moim mózgu tkwi Lee Ho Jung. Nie potrafię pogodzić moich myśli z tym, jak łatwo weszła mi do głowy. Przecież to dziewczyna jak każda inna. Jakim cudem tak banalnie udało jej się owinąć mnie wokół palca?
-Może jest czarownicą?!- Jak burza usiadłem na łóżku. Jednak zrezygnowałem z tej opcji, była zbyt paranormalna, wróciłem do leżenia. Niespodziewanie usłyszałem pomruki z łóżka obok. Jestem idiotą! Zapominam cały czas, że nie tylko ja tutaj śpię. Zerknąłem na kumpla, który na szczęście spał sobie słodko, jak aniołek. Ufff… Co jakby mnie usłyszał? Naprawdę muszę się ogarnąć, bo przez nią stracę kiedyś głowę. Po chwili powieki same mi się przymknęły ze zamęczania. Zasnąłem.
#xoxo
Niewypoczęty wstałem o 7 rano. Aczkolwiek, gdy uświadomiłem sobie, że dziś jest czwartek napłynęła do mnie fala energii. W mgnieniu oka byłem już w pokoju D.O i zrobiłem mu niezłą pobudkę. Chłopaczyna przebudził się przecierając oczy jak niemowlak.
-Tobie naprawdę odbiło.- Marudził pod nosem.
-Pamiętasz o naszym wypadzie?!- Zapytałem w bardzo energiczny sposób. Co jednak nie poruszyło młodego.
-A wiesz chociaż, którą mamy godzinę?- Warknął, kładąc się z powrotem spać.
-Chyba 7 rano. Kyung mamy piękny poranek, a tobie się chce spać? Wstawaj mały!- Zacząłem go szturchać i szamotać by ten wreszcie wyszedł z łóżka.
-Daj mi spać żyrafo!- Krzyknął zirytowany szatyn.
-Na pewno nie po tym, jak nazwałeś mnie żyrafą!- Przystąpiłem do łaskotania. Kyungsoo śmiał się tak głośno, że zapewne obudził wszystkich w dormie. Może oprócz swojego współlokatora, którego już nie było w budynku od ponad godziny.
-Koniec już tych wygłupów.- D.O odsunął mnie, po czym wypchał z swojego pokoju siłą, zatrzaskując przy tym drzwi przed moim nosem.
-No ej! Młody! Nudzi mi się!- Wołałem, pukając jednocześnie w jego drzwi.
-Mam to centralnie w czterech literach! A teraz daj mi wreszcie święty spokój!- Po tych słowach postanowiłem dać mu odpocząć. Źle by się stało, gdyby nagle odmówił pójścia ze mną do przedszkola. Jestem ciekaw jak zareaguje, gdy będziemy na miejscu. Lubię robić mu niespodzianki!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz